LUDZIE

Zanim ruszymy w drogę - umiesz liczyć, licz na siebie.

Tekst: Aleksandra Dzik, zdjęcia: Mariia Khytrykova

19 sierpnia 2016

Na różnego rodzaju wyjazdach, a na tych o mniej lub bardziej ekstremalnym charakterze w szczególności, wiele rzeczy nie dzieje się tak, jak zakładaliśmy. Musimy więc być przygotowani na sytuacje awaryjne. Nie dlatego, że mogą się przydarzyć, ale dlatego, że przydarzą się na pewno!

Jeśli udajemy się w rejon, gdzie działa profesjonalne ratownictwo, tak jak ma to miejsce np. w Alpach, powinniśmy wykupić polisę ubezpieczeniową. Można wybrać ubezpieczenie całoroczne, bądź takie „skrojone na miarę", na sam czas wyjazdu. Warto poszukać sprawdzonego agenta, który dobierze dla nas polisę, obejmującą dotyczący nas rodzaj ryzyka na kwotę wystarczająco wysoką, aby pokryć koszty ewentualnej akcji ratunkowej np. z użyciem helikoptera.

To, co piszę, wydaje się oczywistością. Znam jednak takich, którzy na ubezpieczeniu oszczędzają, bo przecież „na pewno nic się nie stanie". Znam i takich, którzy przesadzają w drugą stronę, zakładając, że skoro już mają polisę, to nie muszą się na nieprzewidziane sytuacje przygotowywać i im zapobiegać. Bo przecież „jak coś się stanie, to od razu przylecą i nas uratują". Jednak jeśli nie będzie pogody, to nikt nie przyleci!

Celem szeroko rozumianej turystyki ekstremalnej bywają często takie miejsca, w których w awaryjnych sytuacjach jesteśmy zdani tylko na siebie. Pomóc mogą tylko towarzysze z naszej bądź innych wypraw... Jednak gdy będzie naprawdę źle, inni mogą nie być w stanie nic zrobić, lub po prostu nie odważyć się na podjęcie ogromnego ryzyka, nieproporcjonalnego wobec nikłych szans sukcesu. Jak głosi mądre powiedzenie, „umiesz liczyć, licz na siebie".

Wyjazd w rejon odległy od cywilizacji nie zwalnia nas, oczywiście, z obowiązku wykupienia ubezpieczenia. W takim przypadku to jednak tylko drobna część przygotowań, koniecznych aby zmaksymalizować szanse wyciągnięcia z tarapatów siebie i innych. Zadbać zatem należy nie tylko o odpowiednie wyposażenie apteczki, ale i oto, aby umieć jej zawartość zastosować, o znajomości zasad pierwszej pomocy nie wspominając. Ideałem jest, jeśli w wyprawie towarzyszy nam lekarz, to jednak rzadki luksus. Poradzenie sobie w ekstremalnych sytuacjach wymaga też szeregu innych umiejętności, zależnych od rodzaju podejmowanej aktywności. Na przykład przed wyjazdem wysokogórskim niezbędna będzie powtórka technik autoratownictwa.

Przygotowanie organizacyjne do ekstremalnej podróży to nie lada wyzwanie. Choć temat przedstawiłam ogólnie, to i tak pewnie niejednego czytelnika, marzącego o swojej pierwszej poważnej wyprawie, ten cykl nieco przeraził czy nawet zniechęcił. Jednak lepiej spojrzeć prawdzie w oczy i rzetelnie potraktować ten ważny etap. Z każdą kolejną podróżą o podobnym charakterze, bądź w zbliżony rejon, będzie on coraz łatwiejszy. Po pewnym czasie będzie nam również dostarczać coraz większej satysfakcji oraz wiele powodów do dumy. Największą jednak nagrodą będzie pomyślny przebieg najważniejszego etapu - samej podróży. I tego wszystkim czytelnikom życzę.
Aleksandra Dzik.